piątek, 5 września 2014

uzależniona?

Wstaje rano i zaglądam na Facebooka. Nakarmię dziecko i zaglądam na Facebooka. Robię obiad i zaglądam na Facebooka. Chwila przerwy od Facebooka kiedy Michał wraca z pracy. Wieczorem i tak zaglądam na Facebooka i robię to nawet w nocy kiedy wstaje do dziecka.... 
Czy to za dużo? 
Tak, za dużo! 
Jestem uzależniona? 
Może... 
Czas coś z tym zrobić! Ale co? Pisałam ostatnio, że czynnie udzielam się w internecie w różnych konkursach i co? Tak po prostu mam zrezygnować z tej aktywności?
Sama nie wiem....

środa, 3 września 2014

czy na pewno nieporadna?

Nieporadna mamuśka? Teraz już chyba nie do końca :) Pierwsze kroki młodej matki owszem są trudne i nieporadne ale teraz już mam troszkę doświadczenia. Synek właśnie skończył siedem miesięcy i tyle czasu mieliśmy na zapoznanie się ze sobą. Mamy wypracowany plan dnia, czynności, które muszę wykonać. Znam już pory snu mojego dziecka, rozumiem jego płacz. Już nie jestem taka nieporadna :) Zyskałam przez to trochę więcej czasu na inne domowe obowiązki oraz parę chwil dla siebie. 
Mamuśka zaczęła przekopywać internet wzdłuż i wszerz. Wpadłam na pomysł aby skorzystać na moim wolnym czasie. Zaczęłam więc udzielać się w konkursach, zarejestrowałam się na wielu portalach dotyczących dzieci, rodzicielstwa, żywienia niemowląt. Oto co zyskałam:

- dwie ciekawe książki,
- uczestniczyłam w nagraniach odcinków Mam Talent jako publiczność,
- dania obiadowe w słoiczkach dla maluszka marki Hipp,
- łyżeczkę do karmienia,
- kosmetyki Oillan,
- body dla dziecka,
- bilety na kabaret Koń Polski,
- płyty DVD z bajkami,
- bilety do cyrku,
- karnet do groty solnej,
- kilka rabatów na obiadki w słoiczkach, deserki, soczki, pieluszki.

Nauczyłam się oszczędzać, rozsądnie kupować rzeczy dla maleństwa i stałam się łowczynią promocji. Teraz mam w jednym paluszku promocje na produkty dla dzieci w każdym sklepie w moim mieście :) 

Dzięki temu w portfelu zostaje nam kilka złotych więcej a my od czasu do czasu korzystamy z różnych atrakcji.

Można, trzeba tylko chcieć :)

domowe akrobacje

Pogoda iście barowa. Siedzimy w domu i psocimy. A dokładniej Artur :) Ostatnie dni pokazują, że synek wchodzi w etap raczkowania i poznawania świata. Podejmuje próby przemierzania naszego mieszkania samodzielnie :) Za kilka dni Artur skończy siedem miesięcy i jest niesamowicie zainteresowany wszystkim co go otacza a na pierwszym miejscu jest elektronika.  Tablet, laptop, telefon, wszelkie piloty to jest to co lubi najbardziej :) Na zdjęciu widać jak dzieciątko jest wpatrzone w laptopa:) 


Mały psotnik już robi się niemożliwie ruchliwy a przecież jeszcze nie raczkuje.... Dziś włożyłam go do chodzika (nie używamy do chodzenia, sadzam tam dziecko żeby się bawiło) i jakie było moje zdziwienie kiedy chwilę później dziecka w nim nie było...!!! Artur, spryciarz wylazł sam z chodzika i popełzał pod fotel, bo tam właśnie upadła mu zabawka... Nie pytajcie jak to zrobił, bo nie wiem. Nie mam pojęcia jak mój szkrab się tam znalazł ale zrobił to prawie bezszelestnie a moją uwagę zwróciła właśnie dziwna cisza:)
Chyba będzie z niego akrobata. Po mamusi:)

Dni mamy więc pełne atrakcji :)



poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Idzie rak...

Jestem dumną mamą! Wiem, że każdy rodzic jest dumny ze swojej pociechy, to takie zwykłe, naturalne. Artur ma dziś 6 miesięcy i 11 dni i pełza do tyłu :) Od kilku dni widziałam, że się przymierza ale dziś przeczołgał się przez pół mieszkania w dwie minuty. Odwróciłam się na chwilę żeby zrobić herbatę a po dwóch minutach zobaczyłam, że dziecka nie ma na macie, na której go położyłam. Oto co mój synek zrobił, ładnie zaparkował tyłem pomiędzy kojcem a fotelem :) 


Jeszcze chwila nieuwagi a szukałabym go za meblami :P Takie momenty dają chwilę na refleksje. Dopiero co urodziłam "szkraba" a już  ma ponad sześć miesięcy i pełza po podłodze bardzo sprawnie. Dobrze jest widzieć jak maleństwo robi postępy, jak poznaje świat, wszystko to co je otacza... Każdego dnia uczymy się czegoś nowego...Jestem dumną mamą!

sobota, 9 sierpnia 2014

powiedz "mama"

No wiecie co? To chyba niewdzięczne... Nasz synek mówi "tata" a raczej "a-ta-ta" ale to już coś. Tylko dlaczego nie mówi "mama"? Zazdrosna jestem :)  

My dziś pełni energii z rana, uśmiechamy się do tatusia :)


środa, 6 sierpnia 2014

samiec alfa i dziecko

Samiec alfa czyli pan i władca, mężczyzna z krwi i kości, 100 % męskości. Chyba przyciąga wiele kobiet, pewnie większość :) ale co z dziećmi? Samiec alfa i dziecko? Owszem możliwe, spłodzić dziecko nie jest tak trudno ale co z wychowaniem? Znam przypadek, gdzie koleżanka ma 3 letnie dziecko a ojca nigdy przy nim nie było, wiecznie wyjeżdża a jeżeli już jest to i tak jakby go nie było. Nie zajmuje się dzieckiem. Znam to z własnego doświadczenia. Mój ojciec też cały czas był w rozjazdach, wiadomo, że dla naszego dobra ale to się obróciło przeciwko nam, ucierpiały relacje. Do tej pory nie umiemy ze sobą rozmawiać., jakoś nie wiemy o czym.  Gdzie się nie obejrzę, widzę wiele takich modeli rodziny. Rozumiem, kiedy mężczyźni wyjeżdżają za pracą, to jakoś ich usprawiedliwia, chcą zapewnić dobry byt rodzinie ale już zupełnie nie rozumiem tych, którzy są a jednak ich nie ma...  


Samce alfa robią dzieci ale nie zajmują się nimi. Na "zrobieniu" się kończy. Niestety chyba takich przypadków jest wiele. Sama pochodzę z małej miejscowości i tam często kobieta siedzi w domu i zajmuje się dzieckiem a mężczyzna pracuje i spoczywa na laurach. Nigdy nie podobał mi się taki model, ja nie jestem ani bardzo nowoczesna ani bardzo konserwatywna w swoich poglądach, przekonaniach ale lubię zadbać o faceta, ugotować obiad. Myślę jednak, że skoro dziecko jest wspólne i aby miało dobry kontakt z rodzicami to muszą przy nim być. Bycie w jednym pomieszczeniu nie wystarcza, trzeba zbudować więź. Wiele dzieci ma lęk jeżeli zostaną bez mamy na jakiś czas, bo to z nią spędzają większość czasu. Uświadomiłam sobie ostatnio, że Arturowi brak mamy nie jest straszny, bo wie, że ma tatusia:) Dziecko w zeszły weekend było z tatusiem 3 dni u babci, ja musiałam wyjechać... Jak sobie poradzili? Ha! Perfekcyjnie :) no może poza pominięciem dwóch dawek witaminy D ale to szczegół wobec całości :) Dlaczego? Ponieważ tatuś jest czynnym tatusiem i choć pracuje, wraca po 16:00 to poświęca swój czas synkowi. Często jest zmęczony, czasami zdenerwowany jak to po pracy ale stara się być z nami. Bawi się z synem, czasami karmi go, przewija, usypia. Złośliwi mogą powiedzieć, że to nie prawdziwy mężczyzna, żaden samiec alfa ale dla mnie jest w stu procentach męski, jest cudownym partnerem i świetnym ojcem. Jest z nami całym sobą. 
Kocham go <3

"...niech sobie zrobią mniejsze dziecko..."

Mój synuś jest już taki duży:)  Chyba wiele matek szybko zapomina jaka to kruszynka była w pierwszych dniach życia. Artur ma już 6 miesięcy i 6 dni, waży 7,8 kg. Wiem, że to sporo ale nie jest grubaskiem i rozwija się prawidłowo a to dla mnie najważniejsze. Straszne były momenty kiedy to synek był niedożywiony w pierwszych tygodniach życia... Tak NIEDOŻYWIONY! Można się zastanawiać jak to możliwe. Przekonałam się na własnej skórze, że to bardzo możliwe. Zdecydowanie wolę aby był troszkę cięższy:) Zdrowe dziecko to szczęśliwe dziecko no i mamusia też:) Zresztą sami popatrzcie:)


Przy okazji wczorajszej wizyty u pediatry zapytałam o tą wagę Artura, że niektórzy mówią, że jest duży, za duży... odpowiedź spodobała mi się niesamowicie: "niech Pani im powie, żeby sobie zrobili mniejsze dziecko..."  Ha! Tak powiem :) 
Dziś dzień rozpoczynamy z pozytywną energią (pomimo pobudki o 5 rano).
Przekazuje ją Wam....Teraz!